Każda z nas przyjechała do UK z jakiegoś powodu. Nie ma znaczenia jaki to powód, ważne by odnaleźć spełnienie, szczęście i udźwignąć trudy emigracji. A jest ich wiele…

Wiele z nas boryka się z takimi trudnościami jak:

  1. Uczucie wyobcowania i samotność,
  2. Szok kulturowy i poczucie braku zrozumienia,
  3. Tęsknota i rozpacz,
  4. Obniżony nastrój a czasem i depresja,
  5. Strach przed nieznanym i zmianami,
  6. Trudność z zaznajamianiem się i budowaniem nowych przyjaźni.

Jeżeli Ciebie też to spotkało, to nie jesteś wyjątkowa. Obraz utkany w głowie i sercu, dotyczący emigracji i cudownego życia na obczyźnie w zderzeniu z rzeczywistością potrafi powalić na kolana..

Moje początki (bagatela trwające 2,5 roku) były trudne, czasem nawet dramatyczne i chciałam kilkakrotnie wrócić do Polski. Wytrwałam i dziś już nie żałuję i nie mam pragnienia powrotu do Polski. Jak sobie poradziłam i jak radzą sobie inne Polki?

  1. W chwilach wątpliwości przypomnij sobie powód wyjazdu – w moim przypadku był to autyzm syna. W Polsce odniosłam wiele sukcesów, materialnie i finansowo powodziło nam się bardzo dobrze, ale mam syna autystycznego. Oli był pod opieką IWRD (2 najlepszego na świecie instytutu wspierającego dzieci z autyzmem i Zespołem Aspergera) i z dziecka bijącego głową w ścianę bez kontaktu, osiągnął wspaniały rozwój społeczny, emocjonalny, intelektualny. Osiągnął gotowość szkolną. Oli był gotowy pójść do szkoły, szkoły nie były gotowe na Olivera. Miałam do wyboru szkołę specjalną lub 3 osobową klasę składającą się z autystyków za łaskawą zgodą jakiegoś dyrektora szkoły. Wybrałam 3 opcję – kraj w którym autyzm mojego dziecka nie jest przekleństwem, a darem.
  2. Zrób rachunek zysków i strat – jeżeli wydaje Ci się, że już wszystko jest do dupy i przypomnienie powodu wyjazdów nie wystarcza, zrób rachunek zysków i strat. Wypisz wszystkie ZA i PRZECIW, by tu pozostać – w moim przypadku taki rachunek był bardzo potrzebny. Bo choć znałam i pamiętałam powód wyjazdu, mogłam mojemu dziecku zagwarantować edukację domową w PL i stworzyć mu idealne warunki do rozwoju. Jednak, gdy zrobiłam taki rachunek, szala przechyliła się na stronę ZA – zostałam.
  3. Nazwij to, co Cię boli – łatwiej jest poradzić sobie z trudnościami, gdy potrafimy nazwać problem – mi najbardziej dokuczała samotność, przez to strasznie tęskniłam za swoją Nibylandią w Polsce. Bezpiecznym, fajnym miejscem, który stworzyłam i wpuściłam do niego tylko tych, których chciałam. W UK pracowałam w domu, rzadko wychodziłam, a nieliczne już spotkania, konferencje i warsztaty, które prowadziłam w Polsce, nie zaspakajały mojej potrzeby bycia wśród ludzi podobnych do mnie. Skoro siedziałam w domu, to jak mogłam kogoś poznać poza światem wirtualnym i zaspokoić te potrzebę? Gdy nazwałam problem, zaraz pojawiło się rozwiązanie. Zamknęłam Akademię Kreatorek zrzeszającą ponad 2000 kobiet i stworzyłam Smart Business Club, zrzeszających w ciągu 2 miesięcy blisko 100 Polek mieszkających na południu Anglii. Zaczęłam też regularnie spotykać się z przedsiębiorczymi ludźmi choćby podczas spotkań organizowanych przez moją partnerkę biznesową Ewę Erdmann w ramach Polish Business Hub Biznes po godzinach i biznesowych spotkaniach Alute Londyn. Od września ruszam też ze swoimi spotkaniami, dla Polek takich jak ja. Zapraszam Cię serdecznie!
  4. Otocz się właściwymi ludźmi – brak zrozumienia boli i kiedy jesteś w otoczeniu ludzi, którzy Cię nie rozumieją, można popaść w depresję. Bo jak niby człowiek w pełni sprawny, ma zrozumieć tego, co nie ma kończyn? Albo matka z przymusu, kobietę bezdzietną walczącą z bezpłodnością i pragnieniem posiadania dziecka? – kiedy przeprowadziłam się do Portsmouth, poznałam znajomych mojej siostry, ale nie zaiskrzyło. Byłam dla nich dziwaczką, bo jak to piszę książki? Nikt z  nich nie pisze. Konferencje, rozwój, pasja? Przecież oni praca – dom, dom – praca (często znienawidzona), czasem grill gdzieś w parku. Po co ten cały wysiłek? Nie piję alkoholu? Nawet piwa!? Nigdy, z żadnego powodu (okazji)?! No istna dziwaczka. I miałam wybór: na siłę trzymać się tego towarzystwa, wierząc im, że jestem dziwna, gorsza, niepasująca. Albo, znaleźć osoby podobne do mnie, dla których nie jestem dziwaczką ani gorszą, a czasem nawet bywam inspiracją. Kto z kim przystaje, takim się staje. Ja nie chciałam wieść życia jak oni.
  5. Zbuduj swój własny raj – kiedy już wiesz dlaczego tutaj jesteś, wiesz też, że więcej jest ZA niż PRZECIW i otaczasz się ludźmi od których możesz czerpać i wraz z nimi wzrosnąć i rozwinąć skrzydła, zbuduj środowisko, miejsce, stan, w którym jesteś szczęśliwa. Zbuduj relację, których naprawdę chcesz i pozbądź się tych niszczących. Spędzaj czas w miejscach,w  których ładujesz baterie i jesteś szczęśliwa. Zadbaj o dom i swój wygląd tak, żeby cieszyły Twoje oko. A kiedy ktoś pełen wyrzutów i pogardy wycedzi: zmieniłaś się! Podziękuj, bo to najpiękniejszy komplement. Jedyna stała w świecie jest zmiana.

A co kiedy mimo to nadal jesteś nieszczęśliwa, a szala jednak jest po stronie POWRÓT?

Pamiętaj, ze to ze sobą będziesz żyć do końca życia i przede wszystkim siebie powinnaś zadowolić. nic na siłę! Znam wiele Polek, które wróciło do kraju i odzyskały szczęście i spokój. Decyzja należy do Ciebie – to Tobie ma być dobrze, gdziekolwiek jesteś!

Zapisz się na listę osób zainteresowanych książką EMIGRANTKA – jak na emigracji stworzyć życie o jakim marzyłaś.